6 bezsensownych rozwiązań w nowych samochodach

Antara_Features_Comfort_ElectricParkBrake_cnt_mmpar_1_768x432_an11_i01_007

Ktoś już pewnie robił takie zestawienie, ba! Pewnie sam kiedyś czytałem podobne, ale to nie ma żadnego znaczenia. To moje subiektywne zestawienie, z którym możecie się zgadzać albo i nie. Ostatnimi czasy miałem “przyjemność” jazdy jednym z tych “nowych”, “wspaniałych” i “innowacyjnych” samochodów i sporo z tych “genialnych” rozwiązań doprowadzało mnie do szału! Tęskniłem za swoim prostym i wspaniałym E28, które mimo tego, że miało 25 lat więcej, wcale nie ustępowało komfortowi “nówce”.

Elektrohydrualiczny hamulec ręczny

To jeden z najgłupszych pomysłów na świecie. Szczyt motoryzacyjnego kretynizmu i skrajny przypadek zastępowania rzeczy dobrych i sprawdzonych gorszymi, bardziej denerwującymi i awaryjnymi. Do czego służy ręczny? Do “AWARYJNEGO”, a co za tym idzie natychmiastowego zaciągnięcia hamulca. Ja w swoim starym 25-letnim samochodzie robię to w ułamku sekundy, a co więcej mogę zdecydować czy tylko lekko przyhamować auto, czy może zrobić to “na maxa”, a co czeka nas w nowym aucie?

“Zaciągnięcie” ręcznego wymaga znalezienia małego guzika gdzieś na panelu środkowym, zaraz pomiędzy uchwytem na kubki, a sterowaniem szyb i multifunkcjonalną kulą od radia (spróbujcie zrobić to w rękawiczkach!), a następnie, wystarczy już przytrzymać go 2-3 sekundy i hamulec zacznie działać. W czasie awaryjnego hamowania, stanie się to mniej więcej w bagażniku samochodu, w który właśnie uderzyłeś. Gdy jednak zechcesz wyjechać z bagażnika poprzednika – nie będzie tak łatwo! Żeby zwolnić hamulec nie można znów po prostu nacisnąć przycisku. Tym razem trzeba jedynie nacisnąć sprzęgło, wbić bieg, nacisnąć hamulec roboczy, a potem jest już z górki – 2-3 sekundy trzymania przycisku i znów możesz jechać. No chyba, że po wypadku komputer Twojego samochodu stwierdzi inaczej, ale tego akurat nie przetestowałem.

Hejterzy pewnie zaraz napiszą, że taki hamulec ułatwia ruszanie pod górę… BULLSHIT! Przy użyciu hydrauliki i zwykłego hamulca Subaru już w latach 80 opracowało Hiholder, który spełniał dokładnie to samo zadanie, a ręczny działał normalnie. Pomyślcie tylko jak wspaniała będzie naprawa tego elektronicznego hamulca, albo spróbujcie go zaciągnąć pchając auto które nie jest włączone, tak by nie wjechało w płot… no cudo! Mam nadzieje, że ktoś kto wpadł na taki pomysł będzie musiał użyć swojego hamulca w naprawdę awaryjnej sytuacji.

Dźwięk silnika generowany z głośników

To nie tylko durne rozwiązanie, ono jest po prostu żenujące. Jest tak durne, że wprost nie mogę uwierzyć, że nowe BMW M5 ma dźwięk silnika generowany z głośników. Kiedyś wydech, a także sam klang silnika był polem do popisu inżynierów, który zwieńczał ciężką pracę nad genialnym motorem. Każdy silnik był inny, brzmiał inaczej – przez sen rozpoznam bulgot Subaru, warkot VTEC’a albo szmer R6 BMW, a teraz? W BMW zainstalujemy sobie, (niczym dzwonek w telefonie) dźwięk Hondy, a jak się znudzi to ściszymy radio i będzie zupełnie cicho? To absolutnie absurdalne rozwiązanie. Umrzyj człowieku, który to wymyśliłeś.

Wymiana żarówek – tylko w serwisie!

Mazda wraz z każdym sprzedanym nowym samochodem traci około 1000 dolarów. Nic dziwnego, że aby koncern mógł przeżyć i zarabiać musi to zrobić na… serwisie. W trakcie pierwszych lat używania nowego samochodu na serwis wydacie nie wiele mniej niż w salonie za nowy samochód. Trudno, tego już nie unikniemy, auta nie są tak niezawodne jak kiedyś, ale żeby nie móc zmienić żarówki w trasie?! Kiedy w trakcie podróży nad morze spali Ci się żarówka zamiast cieszyć się wakacjami będziesz musiał szukać serwisu pośrodku mazur i prosić aby zmienili Tobie żarówkę na miejscu, a nie wraz z przeglądem całego auta za miesiąc i 1000 PLN. Genialne, dziękuje, poczekam, będę jeździł starym autem, w którym sam zmienię żarówkę, a także filtr powietrza, klocki i olej.

Światłowody zamiast kabli.

Ostatnio wśród producentów samochodów modne jest “odchudzanie” samochodów. Brawo! W końcu ktoś zatrzymał tą karuzelę masy, a nowy model Golfa nie waży tyle co kilkuletnie Audi A6. To zasługuje na duże uznanie, mniejsza masa lepsze osiągi i mniejsze spalanie – zawsze! Tylko dlaczego w pędzie redukcji masy wiązki kabli zostały zastąpione światłowodami?! Czy wyobrażacie sobie co stanie się, kiedy coś zacznie działać nie w porządku? Kto to naprawi?! Ja wiem, serwis! Rozwiązaniem zapewne będzie oddanie auta do kasacji i zakup nowego. Dodam, że na zastąpieniu wiązek kabli światłowodami zaoszczędzono w średniej wielkości aucie 6 (słownie: sześć) kilogramów. Pozostawię to bez komentarza.

Kluczyk bezprzewodowy.

Wsiadając do auta z kluczykiem w ręku odruchowo wkładam go w okolicę kolumny kierowniczej i próbuję odpalić auto. Ale nie! Teraz nie będzie tak łatwo. Teraz zamiast kluczyka dostaję małą mydelniczkę, naciskam przycisk, drzwi się otwierają, a potem…? Kluczyk wkładam… nie nie wkładam, bo nikt nie zrobił na to miejsca, próbuję go gdzieś wrzucić, do schowka na kubki? Nie, bo “lata”. Na siedzenie pasażera? Nie bo spadnie i go nie znajdę. W końcu w akcie desperacji zamykam go w popielniczce, o ile to wersja w nią wyposażona – bo przecież za to trzeba teraz specjalnie dopłacić i nie każdy nowy wóz ją ma. Kiedy uporam się z mydelniczką, naciskam przycisk, auto wyświetla mi 14 komunikatów pod rząd, pyka, pstryka i w końcu odpala. WOW! Ja robię to w starym aucie w ciągu chwili i nie narzekam.

Turbo-kompresor-wtrysk-comon-rail

To niestety nie tylko wina koncernów motoryzacyjnych, ale także idiotycznego prawa, które nakłada coraz większe restrykcje na biedne silniki. Tylko dlaczego krowy od lat produkują tyle samo dwutlenku węgla i nikt się nimi nie interesuje?! Jeśli nie wiadomo o co chodzi chodzi o… kasę. Silniki muszą spełniać bardziej wygórowane normy i przez to są bardziej skomplikowane, jednak to nie jedyna przyczyna takiego stanu rzeczy. Pomyślcie sobie, ile razy taki silnik wyposażony w turbosprężarkę, kompresor i bezpośredni wtrysk jednoczenie może się zepsuć? Wprost cudowna okazja by serwis mógł zarobić na naprawie! Bo z gruncie rzeczy moc i REALNE spalanie od lat się nie zmieniły…

Takich absurdów jest więcej i za każdym razem gdy wsiadam do jakiejś nówki moja dusza krzyczy “Leo whyyyyyy?!”

A wy czego najbardziej nie znosicie w nowych autach?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarzy: 70

  • @klasyczny.com wydaje mi się, że wykonanie gwałtownego hamowania nastąpi szybciej naciskając normalny hamulec niżeliby doliczyć czas w którym ręka wędruje z kierownicy na ręcznika. Przy prędkości rzędu 60km/h róznica nie jest duża, lecz przy większych zdążymy w ciągu tego ułamka sekundy pokonać parę metrów które mogłyby zaważyć na naszym zdrowiu/życiu. Poprawcie jak się mylę – pozdrawiam.

  • To może masz Volvo na amerykański rynek ? U nich większość samochodów ma nożny ręczny. Nawet moje Volvo s40 sprowadzane ze stanów taki ma :-)

  • U Nas też często wpadają roczniki 2012 (nawet dzisiaj był) i poprzednie. I to nie tylko Fiaty. Ale już np. w BMW E60 3.0 Diesel (poza serwisowaniem lubię te samochody mimo wszystko) żegnamy się z filtrami kabinowymi (są dwa), całym podszybiem, rozpórką kielichów, kolektorem dolotowym i pewnie jeszcze o czymś zapomniałem żeby wymienić głupie świece żarowe. Opel Vectra C w silniku bodaj 2.2 Diesel, wymiana rozrusznika to pożegnanie z zawieszeniem żeby można było zrobić to w miarę komfortowo bez łamania palców. Tam też znajduje się (o losie!) zbiorniczek oleju do wspomagania. Więc to nie tylko najnowsze samochody, ale już standard od kilku lat, a z modelu na model jest coraz gorzej. Za to np. w starych Volvo (przykład idealny) można sobie stanąć koło silnika i pracować spokojnie bez komputera i innych zbędnych pierdół. A co do specjalistycznych narzędzi- z czasem i one staną się standardowe, ale pytanie "po co to komu, we fiacie to se płaskim odkręciłem" samo ciśnie się do gardła. Po co udziwniać coś co jest proste i dobre? Bo serwis musi zarobić. A co do elektroniki- ja jestem absolutnie za elektrycznym fotelem (pomimo że brzmi to jak elektryczne krzesło), lusterkami, szybami, przydaję się climatronic, pomaga komputer który ostrzeże mnie w porę że coś jest nie tak, a nawet powie jaka to usterka, pokaże mi ciśnienie w kołach, spalanie, różne temperatury. Mi to zbędne, ale nie każdy musi znać się na samochodach, a jak coś stuknie i olej zostanie na asfalcie to pomyśli że tak ma być (ja się nie znam np. na budowlance, ale nikt mi nie każe kilka razy dziennie samemu tynkować ścianę- a jeździć niejeden musi i błędy popełnia niesamowite), więc to jest jak najbardziej słuszny kierunek. Ale na miłość boską, po jaką cholerę elektronika wpycha się w układy czynnego bezpieczeństwa (jak wspomniany ręczny), po co mi ona przy silniku, dlaczego drzwi nie mogą mieć dziurki na kluczyk? To czy dojadę bezpiecznie i sprawnym samochodem powinno zależeć jak kiedyś od elementów mechanicznych, o które można łatwiej dbać i w razie potrzeby prostych napraw można dokonać na gorąco i dojechać spokojnie do domu czy warsztatu. Myślę że dzisiaj przy konstruowaniu nie jest najważniejsza niezawodność, bezpieczeństwo, czy nawet sama przyjemność prowadzenia, tylko to kto jaki patent za ile sprzeda i jaka będzie długość listy (zbędnego) wyposażenia. Odnośnie skazanych na ASO- w Polsce też, a nawet tym bardziej, na wszystko jest patent. Polak nie pyta jak, Polak pyta na kiedy (polecam zdjęcie o tym tytule na demotywatorach:)). Tutaj mało kto jedzie do ASO, nawet jeśli go stać na to. No bo kto lubi przepłacać. Ale jak wspomniałeś klient się nieźle spoci jak odpowiemy na pytanie "za ile". Pomimo że taniej niż w ASO.

  • Co racja, to racja temat nowych aut to niekończąca się historia. Sam też mam przyjemność robić przy nowszych plastikach i wpadam w furie kiedy na bezsensownych patentach i pomysłach trzeba sobie łamać kręgosłup żeby coś zrobić, albo marnować dziesiątki minut na czynność która powinna zająć 5 min… Ale to się nie zmieni a będzie nawet gorzej i jeszcze gorzej. Auta robione są w taki sposób żeby po tych paru latach się sypały, a patrząc po katalogach producenta z częściami ASO to nie trzeba kupować nowego auta od razu, bo jest wszystko dostępne i da się zrobić wszystko… tylko przypadkiem taniej wychodzi nowe auto kupić ;]
    Co do artykułu, super. Czytając go myślałem "true story bro", i trzeba przyznać większości wymienionych przypadków w nim, jak i przez moich komentujących poprzedników jest prawdziwa, ale niestety właściciele po jakimś czasie dowiaduje się co tak naprawdę kupili, chociaż znając życie to mało kto uczy się na błędach, bo przecież "liczy się prestiż nowego auta"…
    Natomiast większość rozwiązań związanych z silnikiem, spalinami itp. to wszystko dyktuje unia i ekolodzy, reszta przy okazji zbiera za to kasę, a z tej ekologi wychodzi że silniki coraz więcej syfu zbierają w sobie a diesle coraz bardziej śmierdzą ;P

  • Patrzcie, trzeci mechanik z rzędu i jeszcze nikt nie powiedział dobrego słowa. To o czymś świadczy:) Popieram kolegę. Żeby nie było smutno powiem coś pochlebnego- dzięki plastikowym osłonom pod silnikiem nie trzeba się brudzić błotem robiąc coś przy silniku. A więc ubrudzimy się już tylko olejem i innymi płynami eksploatacyjnymi które przenikają przez ścianki superszczelnych nowoczesnych silników (no bo przecież żadna uszczelka nie puszcza, to tylko te magiczne oleje które same się pojawiają). Apropo olei- gdyby kiedyś oleje były takie jak obecne oleje i płyny eksploatacyjne DOBREJ KLASY (nie najtańsze) to myślę że przebiegi mercedesów w dieslu z miliona wzrosły by co najmniej do liczby mieszkańców Pekinu (nie wiem ile ich tam jest, ale podobno dużo). Natomiast jeśli chodzi o prestiż auta- Polacy ciągle myślą że najlepszy samochód na świecie to nowszy model samochodu sąsiada. Ja osobiście jestem zdania że samochód ma robić wrażenie na mnie, ma dawać mi frajdę z jazdy, komfort, bezpieczeństwo i pewność, że jak pojadę to wrócę. Ludzie na świecie kupują zegarki, kolie, garnitury, sukienki itp. a My kupujemy samochody. Tylko potem przeżywają szok, kiedy po przesiadce z Żuka na Trafica czy Boxera rolnik dowie się że wtryskiwacze nie mają już wymiennych końcówek za 30zł.

  • Przecierz nikt nie mowi o hamowaniu na czerwonym! Ludzie opanujcie sie. Chodzi o awaryjne zatrzymanie auta w razie czego, a nie o jazde z pominieciem srodkowego pedalu…

  • Już miałem udostępnić ten artykuł na FB ale przeczytałem: "krowy od lat produkują tyle samo dwutlenku węgla I nikt się nimi nie interesuje". To zdanie jest nieprawdziwe. Ekolodzy od lat stale przypominają że hodowla zwierząt na mięso I mleko jest jednym z największych źródeł gazów cieplarnianych (i przyczyną głodu na świecie, braku wody pitnej itp).

  • O jejeku jaka tragedia. Sorry ale ja bez tego ręcznego w guziku w ogóle nie kupuję samochodu, nie używam też samochodów bez systemu bezkluczykowego. To jest po prostu wygodne. kluczyk mam gdzieś tam, sam nie wiem gdzie – nie interesuje mnie to, bo kluczyk to rzecz zbędna, wymuszona przez złodziei. Jeśli Thank you autorze jestes pospolitym miłośnikiem motoryzacji to buduj sobie sam własne samochody. Ja po prostu samochodem przemieszczam się, a kiedy się zapsuje dzwonię do asitance I za 15 minut mam lawetę a za 30 samochód zastępczy (naprawdę tak to teraz działa, wiem to kosztuje…. I pewnie tu jest ból). Nie brudzę sobie rąk smarem bo wiem, że to jest dla takich pospolitych miłośników motoryzacji jak Thank you autorze tego żałosnego tekstu. Mam w du…e samochody I zwyczajnie nie rozumiem jakim trzeba być kretynem, żeby egzaltować się tzw. motoryzacją. Samochód ma być wygodny I najlepiej gdybym nie musiał go nigdy prowadzić. Udogdonienia typu automatyczna skrzynia biegów, kluczyk w du..ie, ręczny w guziku, asystent parkowania, kamery, czujniki dają mi radość z życia poniważ moge się skupić na czymś innym niż samochodzie. Dlatego być może nigdy Thank you nie zrozumiesz mnie a ja nie zrozumię Ciebie ale uwierz każdy samochód wygląda prawie tak samo, są tylko większe I mniejsze.

  • może zaczniesz jeździć taksówkami, one naprawdę istnieją, po co będziesz brudził się tym strasznym obowiązkiem prowadzenia auta? Skoro na wszystko Cię stać…

  • Nie, salon polska ;) Ale ten nowy model taki ma. Tylko w zależności od skrzyni biegów jest albo nożny przy automacie, albo elektrohydraulik przy manualu.

  • I pewnie jeszcze kupa śniegu na dachu, tylnej i bocznych szybach. :)

  • Oczywiste jest to, ze w ogóle nie zrozumiałeś tego tekstu. Autor chciał pokazać bezsens polityki koncernów. Jeszcze kilkanaście lat temu liczyło się to, czy ktoś jest dobrym kierowcą, czy nie. Dziś, według niektórych, elektronika zastępuje umiejętność prowadzenia. Błąd! Myślisz, że 2-tonowe auto możesz wyprowadzić z poślizgu ot tak sobie, bo przecież jest naszpikowane elektronicznymi układami bezpieczeństwa? abs, esp, ebd i tak dalej to użyteczne systemy, ale praw fizyki nie oszukają. Nie zastąpią też wyobraźni i doświadczenia kierowcy. Technologia idzie na przód, ale niestety jakość wykonania we współczesnych samochodach nie zachwyca – wciąż słyszymy o akcjach serwisowych takich gigantów jak toyota czy mercedes. A co się pogarsza na przestrzeni lat to, niestety, umiejętności prowadzenia auta przez Kowalskiego. Jednak najgorszym z tego wszystkiego jest to, co jest głównym wątkiem tego tematu – wynalazki, które uprzykrzają życie kierowców, czyli znakomitej części ludzkości.

  • Nie znam sie,wszystkiego nie wiem,ale ow "awaryjny" znany prawidlowo jest jako POSTOJOWY.
    Myle sie? Kolejny jezykowy blad powielany zbyt czesto… Co do Keyless to chyba ktos pomyslal o komforcie a nie o uprzykrzeniu zycia kierowcy.Znow sie myle? Nie rozumiem wiec po co te ironiczne "szukanie" miejsca na kluczyk. Gdzie go autor chowa? No tak w stacyjce… ;)
    Nie wiem dlaczego autor artukulu sie nie podpisal,domyslam sie ze ze wstydu. A moze jedynie do sprowokowania hejterow. Chociaz trudno zachowac spokoj gdy sie czyta takie bzdury…
    Swoja droga ja tez lubie pojezdzic sobie swoim Trabantem… :)