BMW E30 325e – TAAAKA ETA. Szeroki opis, świetne zdjęcia!

325e eta

Każdy zna co najmniej jedną taką osobę, która o swoim samochodzie może mówić bez końca. Problem pojawia się, gdy próbujemy zrobić w miarę krótki i treściwy opis samochodu (w tym przypadku pięknej E30 ETA), a to zadanie staje się bardzo trudne. Nie ułatwiają tego zdjęcia – 14 wyselekcjonowanych ujęć które wyszły spod ręki Macieja Sułka. Nie sposób odrzucić któregokolwiek z nich – wszystkie zasługują na publikację… Dziś przed Państwem BMW e30 325e z 1985 roku, niskoobrotowa “eta” z silnikiem m20b27 2.7 litra pojemności.  Zapraszamy!

Cześć Piotrek. Na początku chętnie dowiemy się w jaki sposób stałeś się właścicielem e-trzydziestki?

Samochód kupiłem jeszcze przed zdaniem prawa jazdy, dostałem cynk od kolegi z klubu że jest taki i taki samochód do sprzedania, przedyskutowałem temat z ojcem i za pierwsze zarobione pieniądze kupiliśmy BMW… Mimo że nie było zbyt ładne (bo kolor jakby ze spranych majtek, i wypasu brak, na stalówkach i kołpakach) – wiedziałem że musi być moje, miało to coś. Co się okazało, była to totalna seria, w oryginale, nie ruszona ręką żadnego tjunera… Nawet wiązka radia nie była pocięta, a w konsoli siedziało Radio Blaupunkt Bavaria Casette II , bez złączy ISO. Totalny golas, z wyposażenia miało tylko elektryczne lusterka i centralny zamek odpalany z bębenka kluczyka , czyli totalne minimum jak na e30, których było sporo na rynku. Wtedy kiedy ludzie na potęgę sprowadzali wszystko z zachodu, można było kupić M technica w szerokiej lampie ( bo nowsze ) i jeszcze powybrzydzać i coś utargować, taki urok otwartych granic i przesytu na rynku.

Auto przeszło niezłą metamorfozę. Legendarna już dziś jednostka napędowa, klasyczny kolor nadwozia… ale coś, co przyciąga wzrok do Twojego samochodu na dłużej to koła.

Co do felg jest, to dosyć skomplikowane…  Jak wiadomo w świecie tuningu, coraz więcej ludzi albo chce mieć coś niepowtarzalnego, albo coś z wyższej półki… I w tym miejscu pojawia się Karol z Poznania, znany w pewnych kręgach jako Dzidziusbmw. Wymyślił on sobie że felgi z Opla Omegi A (ATS) mają bardzo podobny rotor do BBS Rennsport… po wielu obliczeniach i pomiarach wyciął rotor na tokarce. Co okazało się po nawierceniu imitacji śrub, otwory w rotorze pokrywały się niemal idealnie z otworami w bębnie i rancie z pięcioramiennymi Gotti. Karol skręcił wstępnie takie koło, ale w dalszym czasie odczuwał niedosyt – obręcz była zbyt wąska. Taki produkt jako “półfabrykat” kupiłem ja. Polakierowałem rotory w kolor nadwozia, spolerowałem ranty, nawierciłem rotory tak, zby całe łebki śrub były schowane. Żmudna praca, ale jak coś sobie postanowię, to do tego dążę. Tak już mam i nic na to nie poradzę.

Finalnie koło po nawiercie 4×100 wykonanym przez Zbifa, osadzone zostało na dystansach 30mm z przodu i 35mm z tyłu. Same dystanse są ze szpilkami, felgi mają parametry 8,5×16. Odsadzenie nie mierzone,  opona to 195/45, czyli “w miarę kulturalny naciąg”, przy tej bryle samochodu nie było sensu naciągać “rowerowych” opon. Felga jest dosyć wąska  i chciałoby się więcej, ale w porównaniu do BBS czy OZ z rantami do Gotti nie jest tak łatwo… Tak więc został “kulturalny rozmiar”. Co ciekawe kapselki w felgach pochodzą z alu 14″ BMW tzw słoneczek… wpasowały się w otwory w dystansie, wpasowane zostały “na spontanie” i już raczej zostaną, chciałem dekielki z BBS Mahle… Ale z tym nie jest łatwo. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma!

Wow, naprawdę potrafisz dużo mówić o swoim samochodzie… To teraz chętnie posłuchamy trochę o zawieszeniu?

Początkowo były sprężyny HR 50/50 + billstein b6, następnie po remoncie nadwozia: FK 75/50 + amory SPAX z 11 stopniową regulacją tłumienia… To było dla mnie zbyt mało, dlatego na kolejny sezon samochód dostał gwint “własnej roboty”, na sprężynach zrobionych na wzór Eibacha (znowu podziękowania dla dzidziusbmw), który m.in. dorobił talerzyki specjalnie pod te sprężyny i Cambery które wykonali zajawkowicze z Kielc. Auto jest twarde i sztywne, również dzięki rozpórkom (od “nakrętki”). Aby dopełnić całości, wszystkie łączniki i tuleje są nowe, do tego poliuretan w tylnej belce.

Auto sporo zyskało od momentu zakupu. Kompletowałeś oryginalne dodatkowe wyposażenie, czy poszedłeś w inną stronę? 

Po pierwszym sezonie (w stanie seryjnym), samochód rozstał rozebrany do gołego, przewieziony lawetą do blacharza, i oczyszczony z drobnych ognisk korozji. Jako, że nie ma szyberdachu, rdzy było naprawdę mało, i o dziwo nie było jej w ogóle w miejscach typowych dla e30 takich jak wnęki bagażnika.

Zderzak przedni dostał dymione kierunkowskazy FIFT, pomarańcze jak najbardziej są OK, ale przy tym kolorze nadwozia i chromowanym zderzaku chciałem mieć jednolitą listwę przedniego zderzaka na całej szerokości… a czarny kierunek to dopełnił w 100% mimo że większość tego nie rozumie. Wszystkie szyby zostały wymienione na oryginalne barwione na brązowo – seryjnie były barwione na zielono, nie pasowało to do mojej koncepcji. Szyby oczywiście znalazłem (jak większość rzeczy) na złomowisku… swoją drogą większość wolnych weekendów spędzałem na zwiedzaniu szrotów i złomowisk.

Kiedy buda została rozebrana i stała u blacharza przez ponad rok czasu, ja miałem czas na kompletowanie oryginalnego wyposażenia, zbieranie gadżetów i dopieszczanie detali. I tak udało mi się do wnętrza (w rzadko spotykanym wzorze Nutria), dopasować przednie fotele SportSitze, które niestety miały poprute siedziska – taka przypadłość foteli BMW…

Fotele leżały, a ja w międzyczasie dostałem cynk, że ktoś pod Łodzią ma takie wnętrze i samochód na części. Pojechałem – w aucie ktoś chyba woził cement luzem, taki był syf. Ale zabrałem tylną kanapę jako dawcę materiału, tylną półkę z roletą i dywan – wszystko w rzadko spotykanym moim kolorze tapicerki… skakałem z radości mimo że wszystko nadawało się do prania i to takiego w wersji HARD.

Przednie fotele zostały zregenerowane, siedziska obszyte na nowo. Całe wnętrze wyprane. Pod przedni fotel zamontowałem oryginalną gaśnicę występującą razem z mocowaniem. Dodałem też tempomat, BMW sound system w tylną półkę i trójkąty przednich lusterek. Do tego Check Control w języku angielskim, do kompletu udało się przypadkiem znaleźć duży komputer pokładowy OBCII również w języku angielskim. Dopełnieniem tego w zegarach dodałem “pisany” pasek kontrolek, zapożyczony z zegarów Anglika, przy okazji obrotomierz podmieniony na ten z 325i (wymuszone modyfikacjami w silniku i osprzęcie, seria kręciła się niżej).

Dołożyłem 4 elektryczne szyby, oczywiście z demontażu, z oryginalnymi mocowaniami i wiązkami – wszystko złożone jak puzzle. Lusterko M Technic z lampkami do czytania mapy… udało się fartem wyrwać na złomowisku za przysłowiowy czteropak.

Kierownica została wymieniona na Mtechnic I. Podczas obszywania w skórę znalazłem identyczną… z tym że mniejszą o 15mm, takie same były w M3e30… oczywiście musiałem ją włożyć, do kompletu doszła oryginalna podświetlana gałka biegów z e30 M3, również na nowo obszyta świeżą skórą (tak samo jak mieszki). Aby wszystko współgrało, lewarek ręcznego też został obszyty żeby nie raził plastikiem.

Z nieoryginalnych, ale przydatnych rzeczy mam wskażniki VDO (ciśnienie oleju, ładowanie i temperatura oleju) pochodzące z Golfa MkI GTI – mimo że takie same występowały w m3 e30 i Audi. Jako konsola pod wskaźniki posłużyła popielniczka.

Dywaniki udało mi się dostać w oryginalnym kolorze tapicerki, i to było chyba największe szczęście. Dywaniki w tym kolorze występowały rzadko, a fakt że zachowały się takie dywaniki w dobrym stanie, graniczył z cudem… udało się je zamienić za bagażnik dachowy z malucha!

Z wyposażenia dodałem jeszcze duży przybornik na narzędzia z modelu E34, tapicerowanie tylne klapy  i przybornik na narzędzia w miejsce obudowy akumulatora. Udało się też dostać akcesoryjną “dolewajkę” oleju która była oferowana na rynek Arabii Saudyjskiej! Co ciekawe, było to zapakowane w pudełko, nigdy nie złożone i wszystko w stanie “na pierwszy montaż” wszystkie opaski przewody i naklejki nigdy nie ruszone, osobiście nigdy tego nie złożyłem, dalej leży w stanie jakim kupiłem, jedynie przymierzyłem z ciekawości…

Poza tym: szpera s3.25, oryginalny kanister 9-litrowy, montowany w koło zapasowe.

Cóż możemy powiedzieć… WOW! Skompletowałeś chyba wszystko co się tylko dało! Co z silnikiem? Wspomniałeś, że po modyfikacjach wskaźniki przestały pasować – zakładam, że silnik zaczął wchodzić na wyższe obroty? 

Według starej niemieckiej szkoły ten silnik był na tyle rozwojowy, że ze stłumionych 122 koni można było osiągnąć 190+… mityczne dwieście schowałem między bajki, choć kto wie… w Polsce nikt nie sprawdził na hamowni jaką moc ma jego ‘open eta’, w Niemczech panowały inne realia, ja znowu byłem za młody i nie miałem tyle doświadczenia żeby wydłubać 200 KM…

Do bloku mojej ETY dopasowałem głowicę z odpowiednika 2.0, porting kanałów wykonałem samodzielnie, frezowanie gniazd i zaworów oraz dotarcie gniazd wykonała specjalistyczna firma. W głowicę włożyłem wałek rozrządu od Catcams 283/246 , +1mm wzniosu zaworów. Do kompletu dołożyłem regulowane kółko wałka rozrządu, również Catcams…

Żeby to wszystko działało, trzeba było silnik wysterować komputerem, przepływką i wtryskami z m20b25, ale żeby to działało musiałem zaadoptować w całości wiązkę silnika z silnika 2.5. Zmieniłem koło pasowe wału, czujniki ze skrzyni zastąpił jeden czujnik wału korbowego montowany z przodu bloku, wiązka i reszta osprzętu jak krokowy to była już tylko formalność a nowe podciśnienia to mały pikuś, jeśli wszystko jest na oryginalnych gratach, to pasuje plug&play. Z m20b25 włożyłem też kolektor ssący i przepustnice (większe średnice – lepszy przepływ).

Kolektor wydechowy to Rochhausen Bad Tolz, stara niemiecka firma która początkowo robiła układy wydechowe do Rallycrossu, wśród widywanych “baranów” Hartge, Alpina, Ac Schnitzer był to kolejny smaczek, wyróżnik. Skłonny jestem swtwierdzić nawet że rarytas. Kolektor został wyspawany na przełomie lat 80/90 i oczywiście został cudem trafiony na znanym wszystkim portalu aukcyjnym. Jednostka sterująca silnikiem to komputer z m20m25 zmodyfikowany przez MK Motorsport… oczywiście znaleziony przypadkiem.

Skoro silnik już był troszkę zmodyfikowany, wydech zaczynał się od wyczynowego kolektora wydechowego… to pociągnąłem temat wydechu dalej i włożyłem do samochodu kompletny układ ze stali kwasoodpornej. Wydech składał Michał z MG Motorsport.

Wisienką na torcie są polerowane osłony, dekle, kolektor i praktycznie wszystko co z zewnątrz silnika jest wykonane z aluminium… alternator też dostał mały lifting i trochę niklu na to, czego nie dało się wypolerować.

Jesteśmy pod wrażeniem! Szkoda, że nie zmierzyłeś mocy w samochodzie… Tak dopracowanym samochodem poruszałeś się codziennie, czy stało w garażu i cieszyło oczy właściciela? 

E30 planowo miało służyć wyłącznie jako auto od święta, na zloty i ogólnie żeby sprawiało przyjemność. Niestety losu nie da się przewidzieć, i jestem zmuszony jeździć tym samochodem codziennie do pracy… Póki nie mam drugiego, “normalnego” auta, musi tak być. Na szczęście 126p z 1979 roku jest już przed garażem  i aż prosi się o przywrócenie do życia oraz klasyczne modyfikacje. Póki jeszcze myślę racjonalnie, a w ręku moim dumnie widnieje DIAX i dysza migomatu, nie mam zamiaru z własnej woli jeździć czymś co śmierdzi plastikiem z recyclingu, choćbym miał jeździć klasycznym ikarusem ;) Taką mam opinię na temat samochodów: moim zdaniem prawdziwie auta budowane były z metalu, a plastiku używano do wysadzania mostów kolejowych w czasie wojny!

Jeżdżę nim wszędzie gdzie muszę, oczywiście omijając wszelkie krawężniki, “leżące policjanty” i poligony, które podobno są drogami dopuszczonymi do ruchu… Na szczęście topografię miasta znam jak stara złotówa także bez większych problemów udaje mi się bez przygód dojechać tam gdzie muszę.

Żałujesz że kupiłeś E30, że nie wybrałeś niczego innego? 

Absolutnie nie! E30 nie było przypadkiem. Zaraziłem się tym w wieku bodajże 16 czy 17 lat, mój wujek kupił 318i przywiezione zza Odry, urzekła mnie ergonomia wnętrza i jakość wykonania jak na koniec lat 80, wiedziałem że w przyszłości będę miał taki a nie inny samochód – pierwsza przejażdżka tylko mnie w tym utwierdziła. Zacząłem zagłębiać się w temat BMW (głównie e30), poznałem właścicieli z mojej okolicy, zacząłem jeździć na okoliczne spoty, większe zloty i dalej już poszło. Do dzisiaj mam kontakt z większością starej ekipy która już przesiadła się na inne modele albo marki, część “starej gwardii” wciąż jest wierna temu modelowi BMW, pomagamy sobie na wzajem przy swapach, siedzimy godzinami w garażach debatując co z czym i dlaczego. W tym miejscu chciałbym wspomnieć o przyjaciołach z beemka-klub.plbmw-e30.plcultstyle.pl. Chciałbym też wspomnieć o moim ojcu który pomagał mi w garażu mimo swojej choroby i tego, że w ogóle nie rozumie dlaczego samochód ma być taki niski i tak pozmieniany… “przecież było dobrze!”

Również szczerze pozdrawiamy wszystkich którzy pomagali przy budowie samochodu, wiemy z doświadczenia jak inni ludzie są potrzebni i motywujący do prac nad samochodem…  Na koniec – jakie plany? Nie wiem co jeszcze mógłbyś dodać do samochodu, bo ma już chyba wszystko… łącznie z rarytasami produkowanymi na rynek Arabii Saudyjskiej!   

W planach jest wymiana końcówek wydechu na mniej “chamskie”, będą cieńsze, biegnące z ukosa jak w oryginale, i oczywiście z kwasówki. Mam też oryginalne panele drzwi Jehnerta, także jakieś subtelne nie rzucające się audio kiedyś zagości. Kiedy? Pewnie nie prędko. Poza tym pewnie będę przymierzał różne koła, dokładki, pakiety… lubię kombinować, a że przewalają się przez ręce graty od Alpiny, Hartge, Schnitzera, Kamei, Hella… to może być ciekawe!

Na sam koniec informacja (dla nas pozytywna, dla Was chyba też) – klasyczny.com rozpoczął współpracę z Maciejem Sułkiem, autorem powyższych zdjęć. Wkrótce więcej samochodów autorstwa Maćka, a na razie zapraszamy na jego profil na facebooku: facebook.com/maciej.sulek.fotografia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarzy: 9